MENU
Szukaj
SZUKAJ Zamknij
Tło

W 2023 roku startupy będą zacieklej walczyć o kapitał aniołów biznesu. Koniec El Dorado

16 lutego 2023

Rozpoczynający się rok zwiastuje zmianę w podejściu startupów do poszukiwań inwestorów. To szansa dla aniołów biznesu.

Zmiana układu sił

Polskie startupy, walcząc o uwagę i portfele inwestorów, skupiły się w ostatnich latach na pozyskiwaniu finansowania z funduszy venture capital. Nie bez powodu. Podmioty te były dla nich ogromnym wsparciem.

Jak wynika z raportu „Polskie startupy 2022”, opublikowanego przez Fundację Startup Poland, krajowe fundusze venture capital odgrywają na naszym rynku kluczową rolę – z ich kapitału skorzystało w minionym roku najwięcej, bo aż 28 proc. badanych startupów. I choć spółki otrzymywały również duże wsparcie rodzimych aniołów biznesu (22 proc.) czy z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (22 proc.), founderzy bardzo chętnie zgłaszali się w pierwszej kolejności właśnie do funduszy. W samym 2022 roku wsparcie płynące do startupów w Polsce z funduszy VC wyniosło 3,6 mld zł i wynosiło niemal tyle samo, co rok wcześniej – podają z kolei Inovo VC i PFR Ventures w raporcie.

Minione dwa lata były jednak wyjątkowe pod tym względem. W 2020 roku polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w polskie startupy mniej, bo 2,1 mld zł, a w 2019 tylko 1,3 mld zł. Natomiast przed 2019 rokiem zaangażowanie funduszy VC naszymi spółkami było znikome (na poziomie kilkuset milionów zł łącznie).

2023 rok może przynieść zmianę tego modelu finansowania. Wpływ na to będą miały zarówno kończące się programy rządowe (jesienią ub.r. przeprowadzono ostatni konkurs w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój), jak i exity (po kilku latach wzmożonych inwestycji należy spodziewać się ich konsumowania).

I nawet jeśli będzie to chwilowa zmiana układu sił (wszak na horyzoncie są już publiczne środki, które popłyną z programu FENG) może stanowić doskonałą okazję dla aniołów biznesu, aby zawalczyły o najciekawsze projekty startupowe.

Czas na sektor prywatny

– W latach 2021-2022 mieliśmy do czynienia z nietypową sytuacją, kiedy na rynku był nadmiar kapitału. Zdarzało się wręcz, że to inwestorzy stali w kolejkach do startupów a nie odwrotnie – komentuje Robert Ługowski, managing partner Cobin Angels, podkreślając, że wróciliśmy teraz do sytuacji sprzed pandemii. Zauważa, że o ile obecnie nie brakuje na rynku kapitału, pod koniec roku może się to zmienić z uwagi na kończące się programy publiczne. I dodaje: – W sytuacji, kiedy będzie mniej kapitału w funduszach VC, kapitał pochodzący od aniołów biznesu będzie jeszcze bardziej pożądany. Pracujemy nad tym, aby istotnie zwiększyć liczbę aniołów biznesu inwestujących i wspierających startupy.

Miliardy złotych, które trafiły w ostatnich latach do polskich startupów zaczęły pracować. A to oznacza, że biznesy, którym udało się przetrwać pierwszy etap rozwoju, będą potrzebowały kolejnego zastrzyku gotówki. I tutaj pojawiają się schody. Młodym spółkom jest bowiem niezwykle trudno pozyskać finansowanie w kolejnych latach działania. Jak pokazuje raport Fundacji Startup Poland, aż 67 proc. polskich startupów korzystających z zewnętrznego finansowania ma za sobą tylko jedną rundę inwestycyjną.

– Jeśli startupy nie otrzymają kolejnej rundy finansowania, będą upadały albo czekały na lepsze czasy, co nie jest korzystne z perspektywy całego ekosystemu. Na pewno aniołowie biznesu będą tą kategorią inwestorów, która będzie rosła w najbliższych latach i miejmy nadzieję w istotnym stopniu przyczyni się do sukcesu wielu startupów – zapewnia Ługowski.

Tylko, czy aniołowie biznesu odważą się finansować kolejne rundy? – Pewnie będzie więcej takich przypadków – odpowiada szef Cobin Angels. Jego zdaniem rozwiązaniem tego problemu mogą być inwestycje grupowe.

– Łączenie się aniołów biznesu w syndykaty sprzyja większym inwestycjom. Pojedynczy inwestor rzadko ma możliwość finansowania kolejnych rund większymi kwotami, ponieważ buduje portfolio, na które składa się kilka czy nawet kilkanaście startupów – mówi Robert Ługowski. Wskazuje tym samym na istotną rolę dywersyfikacji źródeł przychodów, co pozwala aniołom biznesu ograniczyć ryzyko nietrafionej inwestycji.

Perspektywa lepszej przyszłości mimo niepewnych czasów

Ryzyko nieudanej inwestycji można byłoby zminimalizować lokując kapitał w spółki niewymagające dużych nakładów finansowych, ale nie o to przecież chodzi w inwestycjach wysokiego ryzyka. Nie powinno zatem dziwić, iż inwestorzy – w tym aniołowie biznesu – coraz przychylniejszym okiem spoglądają na startupy deeptechowe. I jest to kierunek, którego należy spodziewać się w 2023 roku.

– Aniołowie biznesu są osobami, które mają duży apetyt na ryzyko. Coraz częściej będą inwestować w deeptechy, bo one dają szansę zarówno na zmianę świata, jak i na zarobienie pieniędzy. Trzeba tylko mieć świadomość, że nie zawsze to się udaje – jak to w startupach – komentuje Paweł Zylm, przedsiębiorca i anioł biznesu.

W podjęciu decyzji o zainwestowaniu w startup, liczy się już nie tylko potencjalny szybki zwrot z inwestycji, lecz także wymiar społeczny i ekologiczny. Na znaczeniu będą więc zyskiwały spółki impaktowe. – Inwestując w spółkę zwracam uwagę, czy w jej ramach powstanie coś pożytecznego, czyli produkt lub usługa, która może pomóc ludzkości w rozwiązywaniu codziennych problemów. W taki właśnie sposób patrzę na projekty, które do mnie przychodzą – przyznaje Paweł Zylm, który zainwestował m.in. w Noctiluca, firmę technologiczną produkującą materiały wykorzystywane w wyświetlaczach OLED.

Jaka jest więc strategia aniołów biznesu na 2023 rok? Dla organizacji Cobin Angels jest to przede wszystkim edukacja rynku i popularyzacja inwestycji w startupy wśród podmiotów prywatnych.

Czy kryzys ekonomiczny spowodowany wysoką inflacją i wojną w Ukrainie nie studzi jednak zapału inwestorów? – Wojna raczej odstrasza inwestorów zagranicznych, a czasem dostarcza im argumentów, aby przenieść startup bardziej na Zachód, na przykład do Berlina lub Londynu – mówi Robert Ługowski. – Dla polskich inwestorów bardziej zniechęcające są wysokie stopy procentowe. To one powodują, że inwestorzy zastanawiają się, czy inwestowanie w startup jest dobrym pomysłem, bo przecież okres zwrotu z inwestycji jest relatywnie długi, a pojawiają się atrakcyjne alternatywy – dodaje szef Cobin Angels.

– Ryzyko inwestycyjne w kontekście wojny w Ukrainie jest, ale realnie patrząc raczej nikt nie uważa, że w perspektywie 10 lat jest to zagrożenie dla inwestycji w Polsce – wskazuje Paweł Zylm. Idąc tym tokiem myślenia zamiast koncentrować się na zagrożeniach, inwestorzy wypatrują szans i startupów będących odpowiedzią na nowe wyzwania społeczno-ekonomiczne. – Kryzys energetyczny, który jest pokłosiem wojny spowodował, że pojawią się nowe projekty, które kiedyś w ogóle by nie powstały, jak na przykład nowe formy ogrzewania stanowiące alternatywę dla ogrzewania gazowego – zaznacza Zylm.

Iga Kołacz