MENU
Szukaj
SZUKAJ Zamknij
Tło
fundusz VCRozwój startupów
13 grudnia 2023

Software nie oznacza łatwych pieniędzy. Founderzy muszą się wykazać

Zbudowanie dochodowego startupu software’owego bywa wyzwaniem równie trudnym, co stworzenie spółki hardware’owej. Choć na produktach cyfrowych jest wyższa marża niż na produktach fizycznych, to niższy próg wejścia przyciąga konkurencję i tym samym zmniejsza szansę na bycie innowacyjnym.

Startupy typu SaaS łakomym kąskiem. Czy słusznie?

Dużym zainteresowaniem inwestorów działających na rynku venture capital są firmy technologiczne, a w szczególności spółki działające w branży finansowej, w tym startupy fintechowe czy insurtechowe. Znacząca część funduszy kapitałowych chce inwestować́ w projekty z szeroko rozumianej branży IT, a zainteresowani są̨ szczególnie projektami SaaS, cloud computing, marketplace czy e-commerce (wynika to z raportu „Luki w ekosystemie startupowym”, Startup Poland). Founderzy chętnie zakładają̨ spółki typu SaaS, czyli dostarczające konsumentom oprogramowań komputerowych na zasadzie usługi, bez konieczności zakupu na własność́.

Model ten stał się na tyle popularny, iż pojawiają się nawet opinie, że „powinno wprowadzić́ się̨ ograniczenia w programach, żeby nie produkować projektów pod B2B SaaS”. Fundusze inwestujące w spółki saasowe są zdania, że względnie łatwo jest stworzyć tego rodzaju projekt. Według nich spółki z obszaru IT mogą stosunkowo niskim nakładem finansowym stworzyć produkt i wyjść z nim na rynek. W końcu duża skalowalność oraz możliwość szybkiego exitu są tym, na czym im zależy.

Analizując sympatie funduszy kapitałowych i zestawiając je z faktem, że polski rynek venture capital mierzy się obecnie z niewystarczającą ilością kapitału na rozwój innowacji, a także z tym, że spółki hardware’owe wymagają zdecydowanie większych nakładów finansowych w porównaniu do spółek software’owych, warto zadać następujące pytanie: Czy inwestorom opłaca się finansować startupy oferujące produkty fizyczne skoro to na produktach cyfrowych jest największa marża i spółka teoretycznie może szybciej osiągnąć sukces? – Co do zasady, marże na produktach cyfrowych bywają wyższe, natomiast trzeba też się zastanowić się, na ile – zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy wiele technologii cyfrowych chce bądź już z definicji zawiera w sobie potencjał na przykład algorytmizacji w oparciu o sztuczną inteligencję czy chociażby uczenie maszynowe – wymagające są nakłady związane z wprowadzeniem takiego produktu na rynek. Jest to czynnik, który należy mieć na względzie – mówi Tomasz Chwiałkowski, partner Aligo Venture Capital, którego fundusz wspiera rozwój technologii związanych z ochroną zdrowia. W portfolio Aligo VC znajdują się takie spółki jak Envirly (platforma do zarządzania śladem węglowym), Prosoma (cyfrowa terapia dla pacjentów onkologicznych) czy Carein (suplementacja dermatologiczna).

Chwiałkowski zwraca uwagę, że produkty cyfrowe, które mają ambicje algorytmizować w oparciu o sztuczna inteligencję bądź uczenie maszynowe, charakteryzują się dużą kapitałochłonnością. Obala to zatem argument, że dla inwestora łatwiejszą i mniej ryzykowną inwestycją jest finansowanie startupu software’owego. – Niektóre produkty hardware’owe mają potencjał atrakcyjnych modeli biznesowych i pewnej stabilności w zakresie generowania strumienia przychodów, co może być atrakcyjne dla inwestorów. Pojawia się też szereg innych wertykałów, gdzie fizyczne produkty oparte na unikalnym i zabezpieczonym IP niosą ze sobą obietnicę generowania wysokich stóp zwrotu dla inwestorów, czego przykładem jest chociażby cały obszar związany z medtechem i spacetechem – wskazuje partner Aligo VC.

Nie ma więc prostej odpowiedzi na pytanie, jaki typ inwestycji bardziej opłaca się inwestorom działającym na rynku VC. – Tak naprawdę ścieżki rozwoju obu produktów są równie trudne. Mocnym uproszczeniem jest stwierdzenie, że produkt cyfrowy jest łatwy do zbudowania, łatwy do wprowadzenia na rynek i łatwy do zaoferowania. Składa się na to szereg okoliczności, które trzeba wziąć pod uwagę, takich jak chociażby konkurencja i atrakcyjność modelu biznesowego, który chce się zaproponować odbiorcom – podkreśla Tomasz Chwiałkowski.

Na co patrzy inwestor?

Wiele na wskazuje na to, że ważniejszym podziałem niż ten, czy startup zajmuje się produktami cyfrowymi czy fizycznymi (jako, że oba światy coraz częściej przenikają się), jest wybór branży. Fundusze VC inwestują bowiem w te biznesy, które sami doskonale rozumieją. Istotne jest w końcu to, aby poza aspektem finansowym inwestorzy mogli oferować startupom wsparcie merytoryczne. Jeśli popatrzymy na polską scenę startupową pod kątem tego, jakie produkty lub usługi najczęściej oferują młode spółki, okazuje się, że co trzeci startup (33 proc.) za słowo kluczowe dla prowadzonej przez siebie działalności uznaje sztuczną inteligencję (AI), deeptech oraz internet rzeczy (IoT) – wynika z raportu „Polskie Startupy 2023”, przygotowanego przez Startup Poland. Nie jest to równoznaczne z tym, iż spółki te tworzą własne rozwiązania AI. Chodzi bardziej o to, że oferowany przez nie produkt czy usługa opiera się na działaniu algorytmów sztucznej inteligencji bądź AI tę usługę wspomaga lub optymalizuje jej funkcjonowanie. Trudno jednak stwierdzić, w jakim stopniu sztuczna inteligencja jest realną potrzebą biznesową, a w jakim jedynie chwilową modą.

– Kluczem do oceny zaprezentowanego przez startup pomysłu i jego potencjału jest przede wszystkim to, jak dobrze founderzy rozumieją realne potrzeby rynkowe, na które chcą odpowiedzieć swoim rozwiązaniem, niezależnie jaki typ produktu oferują. Jest to najistotniejszy czynnik, który rzutuje na perspektywę osiągnięcia sukcesu przez dany projekt – mówi Tomasz Chwiałkowski. W jego ocenie bardzo ważne są również kompetencje zespołu założycielskiego. Na tym się jednak nie kończy.

Nasz rozmówca wskazuje, że trzeba też posiadać zasoby od strony technologicznej, mieć dobrą znajomość uwarunkowań związanych z compliance i regulacjami prawnymi, potencjał do akwizycji, a także umiejętność poznawania użytkowników i przekonania ich do wypróbowania nowego produktu czy usługi oraz umiejętność ich monetyzacji. A w przypadku startupu hardware’owego – niezbędne jest też zaplecze badawczo-rozwojowe. Aligo Venture Capital będąc funduszem, który wielokrotnie korzystał z programu BRIdge Alfa, finansowanego z Funduszy Europejskich w ramach Programu Inteligentny Rozwój (realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju), zwraca na to szczególną uwagę. – Ponad 25 spółek naszego aktualnego portfela zostało sfinansowanych w ramach BRIdge Alfa. Dostępność środków publicznych, które wynikały z realizacji tego programu, była bardzo istotna dla rozwoju całej infrastruktury VC na rynku polskim – dodaje Chwiałkowski.